Choszczówka kocha jazz

guitar-2006563_960_720Organizatorzy Przystanku długo zwlekali z realizacją marzenia głównego animatora Sceny, Błażeja Małczyńskiego, czyli z pójściem w  kierunku jazzu.  A jak się okaże, że choszczówkowianie nie trawią tego gatunku? A jak się bilety nie sprzedadzą? W końcu nie taki znów jazz popularny. Większość współobywateli wie, co prawda, kto to był Armstrong i jeszcze to, że grał na trąbce. Potrafimy też mniej lub bardziej czysto zanucić: What a wonderful world! Ale na tym nasza znajomość jazzu często się kończy. Czwartkowy koncert Doroty Miśkiewicz ściągnął oczywiście do Dzikiego Zakątka zadeklarowanych koneserów tego gatunku muzyki, ale dyletantów też trochę było. I stało się to, co było Choszczówce pisane. Może znawcami jazzu, od tego jednego razu jeszcze się nie staliśmy, ale jego fanami na pewno. Można śmiało, wszem i wobec, ogłosić: Choszczówka kocha jazz.

Ogromna w tym zasługa tych, co na Scenie Przystanku w Dzikim Zakątku wystąpili. A goście byli przedni: Dorota Miśkiewicz – wokal;  Marek Napiórkowski – gitara; Tomasz Kałwak – piano; a poza tym: mistrz dowcipu; Robert Luty – perkusja oraz Patryk Stachura – gitara basowa. Dorota Miśkiewicz urzekła wszystkich i w ogóle było dobrze. Pod każdym względem profesjonalnie i kreatywnie. A ci co ”lubią być szczęśliwi” takimi się z pewnością poczuli. I wyszli, tak jak ja, nucąc tę zapadająca w pamięć piosenkę z tekstem Wasowskiego: Bo tak bardzo/ Lubię być szczęśliwa/Strasznie lubię być szczęśliwa./Nie wiem jak tam z wami bywa/Może macie inny gust? *

*Wersja dla panów: Bo tak bardzo/ Lubię być szczęśliwy/Strasznie lubię być szczęśliwy./Nie wiem jak tam z wami bywa/Może macie inny gust? 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *