Moje wołanie w sprawie garażowej wyprzedaży

vintage-998419__340Tak sobie od roku marzę, że mogłoby być tak:

Od rana rozstawiane będą stoliki, rozkładane koce, a że większość garażowców preferuje pozycje siedzące, nie zabraknie leżaków i rozkładanych foteli. Towaru nie będzie, co prawda, zatrzęsienia, ale  za to jaka rozmaitość. Oferta będzie zaskakująco bogata, zgodnie z zasadą, że liczy się jakość, a nie ilość. Wózki dla dzieci, i dla lalek. Samochody – tylko dla dzieci. W ogóle zabawek przyniesiemy bez liku. I ubranek dziecięcych. Nieco durnostojek. Będą szły dobrze, jako że to, co dla jednego jest durnostojką, czy jak kto woli: kurzołapem, dla innych jest atrakcyjnym bibelotem. Wielce pożądanym. Opony będą. Letnie i zimowe. Dwa rowery. Jeden składany. Cztery lustra. Komplet krzeseł. Prawdziwych, bo drewnianych. Jedna drabina. Podręczniki szkolne i mnóstwo książeczek dla dzieci. Dla starszych też trochę literatury. I płyty. CD i DVD. Muzyka i filmy. Do wyboru, do koloru. Winyle też będą. I kryształy, i serwisy do kawy.  Niektóre będą rozdawano za darmo. – Niech idą w dobre ręce – będziemy mówić. I jeszcze dorzucane będą ręcznie wyszywane serwetki.

Choszczówkowianie będą pozbywać się trampolin ogrodowych, które im własnym dzieciom się znudziły, a inne dzieci o nich dopiero zaczynają marzyc. I ciuchów. I aparatów do masażu. I pamiątek z Egiptu. I sanek. I biżuterii. Będzie też wyprzedaż kolekcji kolczyków.  Nic nie przebije jednak wystawionej na sprzedaż sztucznej choinki gotowej do natychmiastowego użycia, bo obwieszonej światełkami i bombkami.

/Uważni czytelnicy mego bloga, zauważyli z pewnością, że dokonałam swoistego autoplagiatu, czyli sparafrazowalam swój ubiegłoroczny tekst na temat „garażówek”. Na usprawiedliwienia mam tylko to, że tego nagannego czynu dokonałam w walce o słuszną sprawę?A marzenie mi się nie zmieniło./

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *