Grażyna Auguścik, Mietek Szcześniak, Paulinho Garcia i Błażej Małczyński

Koncert2Było inaczej niż zwykle. Było trio niezwykłe, ad hoc stworzone, a mimo to trio prawdziwe. Zgrane i profesjonalne. A wszystko na Scenie Przystanku Choszczówka. W Dzikim Zakątku. We wtorkowy listopadowy wieczór.

A zatem po kolei. Najpierw długo czekaliśmy na otwarcie podwoi sali koncertowej. Impreza się opóźniała. Dziki Zakątek takiego tłumu chyba jeszcze nie gościł. Zwłaszcza w dzień powszedni. Był czas na powitania, na sąsiedzką wymianę poglądów, na poprzyglądanie się sobie nawzajem, na nawiązywanie nowych znajomości. A wszystko to na stojąco. Każdy, kto chciał coś skonsumować, zdążył odstać kolejkę do bufetu i zaopatrzyć się odpowiednio. Ładnie się prezentowaliśmy. I godnie. Mimo że nie znaliśmy powodów, dla których podwoje sali koncertowej się nie otwierały, nie okazywaliśmy niezadowolenia. Przejawów buntu też nie było. Jak jest na co czekać, to się czeka cierpliwie.

No i w końcu się zaczęło to, na co czekaliśmy. Krzeseł dla wszystkich starczyło. Siedziało się całkiem wygodnie. A potem już tylko słowo i  muzyka. Akustyka dobra. Trio: Grażyna Auguścik – wspaniała wokalistka jazzowa, urodzona w Słupsku; Mietek Szcześniak – znakomity piosenkarz, kompozytor i autor tekstów, urodzony w Kaliszu; Paulinho Garcia – genialny piosenkarz i muzyk, urodzony w Belo Horizonte w Brazylii. Wysiedli na Przystanku Choszczówka, w Warszawie, na Białołęce.

W zasadzie przedstawianie wtorkowych gości Przystanku jest zbędne. To są ludzie – marki. Mam nadzieję, że się na to określenie nie obrażą. Nie tylko wybitni w swej profesji, ale również przesympatyczni. I tak pięknie się uśmiechający. Dzięki efektowi synergicznemu*, współdziałając uzyskali nową jakość. I tylko my, zgromadzeni w Dzikim Zakątku, mieliśmy okazję jej posmakować. Za co i artystom, i organizatorom, należy się dozgonna wdzięczność. Zresztą od razu ochoczo ją wyraziliśmy. Tak jak umieliśmy. Oklaskami i wołaniem o bis. Skutecznym.

Główny Zawiadowca Przystanku, Błażej Małczyński, i tym razem sportretował artystów. Wrażliwie i pięknie. Portrety zostały wręczone. Podziękowania złożone.

Nie sposób nie wspomnieć, że był to również wieczór Błażeja Małczyńskiego, jako że Trio niezwykłe powstało z jego inicjatywy. Potrafił zarazić ideą wspólnotową muzyków, a „miód spijaliśmy” we wtorkowy wieczór my wszyscy.

 

*Efekt synergiczny -  efekt pracy zespołowej jest wyższy niż suma efektów działań indywidualnych, czyli 1+1+1 ≠ 3, tylko np. 10. W przypadku ostatnich gości Przystanku 1+1+1=102

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *